Student medycyny wybrał się po zajęciach do prosektorium poćwiczyć przed zbliżającym się egzaminem. Podszedł do stołu, na którym twarzą do dołu leżało ciało (może Mickiewicz?). Student podniósł prześcieradło i zaskoczony zobaczył korek wystający z odbytnicy. Zaintrygowany pociągnął za koreczek, który wyskoczył z charakterystycznym puknięciem, a wtedy w sali rozległ się śpiew: "Keine Grenzen..." Zaskoczony student wcisnął korek na swoje miejsce i śpiew ucichł... Nie dowierzając własnym uszom, wyciągnął zatyczkę jeszcze raz - pUk!.. i... "Keine Grenzen..." Kompletnie nic już nie rozumiejąc, chłopak poleciał po asystenta i ciągnie go za rękaw do zwłok.
- Niech pan popatrzy i posłucha! Przecież to niemożliwe!
...pUk!... "Keine Grenzen..."
- Heh, no i co z tego? - spytał asystent spokojnie.
- No jak to?! Przecież to najdziwniejsza rzecz jaką w życiu widziałem!
- E tam, byle dupa potrafi śpiewać po niemiecku.
- Niech pan popatrzy i posłucha! Przecież to niemożliwe!
...pUk!... "Keine Grenzen..."
- Heh, no i co z tego? - spytał asystent spokojnie.
- No jak to?! Przecież to najdziwniejsza rzecz jaką w życiu widziałem!
- E tam, byle dupa potrafi śpiewać po niemiecku.
Profesorka rozkazała dzieciom skonstruować zasadzkę na myszy. Na drugi dzień egzaminuje produkcje. Podchodzi do Jasia. Jaś przyniósł deseczkę, w nią wbity gwóźdź i na tym gwoździu serek. Pani laska jak to działa, ano owe on na to, ze dziurka przystępuje, je serek, aż nagle jej gardziołko nabija się na gwóźdź. - Ale to makabryczne! Wymyśl cos innego.
Na drugi dzień Jasio daje inna deseczkę a na niej w dwu położeniach przyczepiony serek, i między owymi serkami żyletka.
- Jak to działa? - laska nauczycielka.
- Brodawka przystępuje oraz rozpoczyna się frapować, jaki serek zjeść, patrząc owe cios na jeden serek, owe na drugi.
No oraz tak długo zastanawia się natomiast kręci główką, aż jej się szyja przerżnie na owej żyletce. - Ale makabryczne! - wygina się belferka. - Wymyśl cos innego.
Na trzeci dzień sprowadza Jasio swój wymysł. Pani ogląda wsypę oraz pyta:
- Jasiu, dlaczego Twój zarys to tylko ciasna deseczka?
- To istnieje ma ekstra pułapka na myszy.
- Protest jak działa.
- Myszka podchodzi do deseczki, chwyta ją w łapki i napierdala się nią po głowie krzycząc: "Nie ma kurwa serka, nie ma kurwa serka!!!"
Na drugi dzień Jasio daje inna deseczkę a na niej w dwu położeniach przyczepiony serek, i między owymi serkami żyletka.
- Jak to działa? - laska nauczycielka.
- Brodawka przystępuje oraz rozpoczyna się frapować, jaki serek zjeść, patrząc owe cios na jeden serek, owe na drugi.
No oraz tak długo zastanawia się natomiast kręci główką, aż jej się szyja przerżnie na owej żyletce. - Ale makabryczne! - wygina się belferka. - Wymyśl cos innego.
Na trzeci dzień sprowadza Jasio swój wymysł. Pani ogląda wsypę oraz pyta:
- Jasiu, dlaczego Twój zarys to tylko ciasna deseczka?
- To istnieje ma ekstra pułapka na myszy.
- Protest jak działa.
- Myszka podchodzi do deseczki, chwyta ją w łapki i napierdala się nią po głowie krzycząc: "Nie ma kurwa serka, nie ma kurwa serka!!!"
mical - genialny zarząd w końcu, pod koniec sierpnia, zdecydował że należy nam się klimatyzacja
mical - więc te matoły z mojego pokoju uznały, że trzeba nadrobić dwa miesiace bez klimy
mical - i teraz jest nawiew na maksa i najniższa temperatura
mical - a, że klimatyzator wieje tylko na mnie
mical - to oni są radośni
mical - a ja siedzę w kurtce i mi zimno
Charleene - Zło
mical - tak właśnie wygląda mobing
mical - i takie są poczatki psychopatów, którzy przynoszą broń do pracy
mical - najpierw zestrzelę klimatyzator
mical - a potem tych matołów
mical - a potem zarząd
mical - a na koniec zjem ich wątroby
Charleene - lubisz wątróbkę? błe.
mical - lubię
mical - ale nie w tym rzecz
mical - jak zjem ich wątroby, to trafie do wariatkowa
mical - a jak po prostu ich zastrzelę
mical - to trafie do pierdla
mical - i będą mnie wykorzystywać seksualnie
mical - znaczy, w wariatkowie też
mical - ale będę na takich dragach
mical - że i tak będzie mi wszystko jedno
mical - więc te matoły z mojego pokoju uznały, że trzeba nadrobić dwa miesiace bez klimy
mical - i teraz jest nawiew na maksa i najniższa temperatura
mical - a, że klimatyzator wieje tylko na mnie
mical - to oni są radośni
mical - a ja siedzę w kurtce i mi zimno
Charleene - Zło
mical - tak właśnie wygląda mobing
mical - i takie są poczatki psychopatów, którzy przynoszą broń do pracy
mical - najpierw zestrzelę klimatyzator
mical - a potem tych matołów
mical - a potem zarząd
mical - a na koniec zjem ich wątroby
Charleene - lubisz wątróbkę? błe.
mical - lubię
mical - ale nie w tym rzecz
mical - jak zjem ich wątroby, to trafie do wariatkowa
mical - a jak po prostu ich zastrzelę
mical - to trafie do pierdla
mical - i będą mnie wykorzystywać seksualnie
mical - znaczy, w wariatkowie też
mical - ale będę na takich dragach
mical - że i tak będzie mi wszystko jedno
Historia wydazyla sie dwójkę dni temu kumplom na Accenture\'owym programie we Wrocku: Key account z Computerlandu zaprosil kilka informatyków od naszego klienta na kolacje do La Scali na rynku Wroclawskim. Restauracja równa, ale jak sie czasem zdarza, poufale nich siadla grupka panów z nader ogromnymi karkami natomiast zlotymi lancuchami. Oczywiscie odbieraja komorki, natomiast rzucaja tekstami typu "ten na zapory to k**** polski, bierzże bm-ke do Sergieja." Naszemu, jak to informatycy, siedzieli cicho starajac sie nie oddawać na siebie wzmianki. W pewn± momencie zadzwonil telefon do jednego o kłopocie na produkcji, chlopcy rozmawiaja oraz pada powiedzenie, "to wykonajże mu kill'a jak inaczej nie możesz." Po debacie, jeden z druhów z szyjka odwraca sie, patrzy na naszego i z powodzeniem w egzegezie mowi: "Szacuneczek"